Re: Włączyłam żelazko w środę wieczorem,

anula36 napisała:

> a propos zelazek i wylaczania roznych rzeczy, oraz zamykania drzwi bylam teraz

> na takim szkoleniu z zakresu cwiczenai pamieci,ale przy przy okazji podrzucono

> mi fajny patent, kiedy wylaczasz cos ( gaz zelazko) mow glosno i wyraznie sa ma

> do siebie ” teraz wylaczam zelazko” latwiej zapamietac ze sie to faktycznie zr

> obilosmile

Też odkryłam ten patent wiele lat temu. Zdarzało mi się schować jakąś rzecz przed domownikami na tyle skutecznie, że później sama nie mogłam jej znaleźć wink

Jednak ta metoda kompletnie nie sprawdzi się w przypadkach o których tu mowa, mianowicie takich, że ktoś zapomniał czegoś zrobić, bo niby co miałby sobie głośno powiedzieć i kiedy…

Raczej jest to kwestia wypracowania odpowiednich odruchów – nie zestawiam garnka tylko wyłączam gaz. Przed wyjściem z domu (szczególnie na dłużej) sprawdzam okna, gaz itp. Nie znaczy to, że sama zawsze tak robię, ale wiem, że to najlepsza znana mi metoda (może ktoś zna lepszą). Trzeba tylko uważać, żeby nie złapać natręctwa i nie sprawdzać 1000 razy, czy na pewno zamknęło się drzwi na klucz na wszystkie zamki. Dlatego wykonując te czynności warto powiedzieć sobie głośno coś w rodzaju: gaz wyłączony, okna zamknięte, drzwi zamknięte. Wtedy oszczędzimy sobie wielokrotnego wykonywania tej samej czynności.

Kiedyś rano postanowiłam sobie ugotować jajko na śniadanie – na szczęście gotowałam na małym gazie. Jednak jakoś tak słabo głodna byłam tego dnia i przypomniałam sobie o nim dopiero w drodze powrotnej do domu. Z daleka wypatrywałam, czy blok nie stoi w płomieniach i czy chociaż okna nie są osmalone… Na szczęście jajko tylko spaliło się na węgiel no i garnuszek oczywiście był również usmażony. Mieszkanie nie doznało żadnego uszczerbku.



To niemożliwe – powiedział rozsądek

To ryzykowne – powiedziało doświadczenie

To bezsensowne – powiedziała duma

Mimo wszystko spróbuję – powiedziało serce….