Uwielbiam ten argument, że zielony uspokaja.

Tylko dlaczego w końcu z tym zielonym ludzie trafiają na forum z okrzykiem „pomocy, chcę

trochę uspokoić to wnętrze”…

Tak jak mówiłam, bez usunięcia tego koloru nic się tu nie ruszy. Nie rozumiem trochę,

dlaczego nie chcesz malować. Dziecko nie nabywa równo z ukończeniem 3 lat odporności na

farby, poza tym dzisiejsze farby nie śmierdzą wcale. Tak jak ktoś już napisał, wystarczy że

dziecko jedną noc przenocuje w innym pokoju.

Dlatego napisałam – dla mnie osobiście jest to przedwczesnesmile i chodzi mi tu zarówno o moje odczucia jako osoby zaangażowanej w związek jak i odczucia członka rodziny, który jest zmuszony do spedzenia wigilii z nową sympatią innego członka rodziny.

Aneta – fajnie, że Wam się udało, a ja znam pary, które też pobrały się szybko i jeszcze szybciej się rozstały. Jasne, że nie ma co zakładać nic z góry, ale też nie ma co zakładać, że ona z tym facetem spedzi resztę życia i dla niego warto poświęcić wszystko inne, skłócić się z matką itd. Przynajmniej takie jest moje zdanie, można mieć innesmile

Ciężka sprawa. Ale odpowiem Ci jako córka matki może nie apodyktycznej ale bardzo twardego charakteru (u nas to dziedziczne po kądzieli): warto zaryzykować postawienie na swoim bo TYLKO to zapewnia możliwość normalnych, zupełnie przyjaznych kontaktów. One są możliwe „kiedy trafi swój na swego”. Każde ustępstwo to jak z terrorystami- rozbestwia. jak chce mamusia mieć córke na święta, to musi ją mieć z jej towarzyszem. Albo wcale. Ja rozumiem, że święta zniechęcają do przepychanek ale to niech zniechęca i mamusię. Miałam parę razy spieprzone święta prze moją mamę, a jak zorientowała się, że ja nie ustąpię, nie cofnę się przed starciem to od dobrych 15 lat, matka jak do rany przyłóż. U mnie nie chodziło o mojego męża, po prostu matka lubiła porządzić z gatunku „musisz to i to”. Jak dotarło, że ja nic nie muszę, że robię co chcę a jak jej sie nie podoba to niech to zatrzyma dla siebie bo ja z nią ani nie muszę rozmawiać, ani nie potrzebuję jej aprobaty to nagle wszystko pasuje i wszystko robię świetnie. Z teściową było podobnie i relacje są super.

Bo relacje silnych ludzi to na ogół są bardzo dobre, .a relacjom w których jeden nieustannie ustepuje brak najważniejszego warunku- szacunku ze strony osoby dominującej.

Nie wiem po co az tak sie tym podniecac… mam kase, dostaje kredyt w banku to ide i kupuje mieszkanie. Nic nadzwyczajnego i juz. Kwestia tylko znalezienia odpowiedniej inwestycji.

To jeszcze gwoli kronikarskiego obowiązku miniprzedpokój, który się nie daje

sfotografować.

Pawlacz jak trzeba oraz oszkliwa szafa zabudowana (ze złotymi uchwytami…)

Były fiolety i żółcie – tu nieznośne.

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3306794,2,1,przedpokojprzed.html

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3306795,2,2,bleh-szafa.html

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3306796,2,3,przprzed.html

Lustro to złote schowałam, czeka na lepsze czasy:)

To drugie się niestetyż stłukło, hehe.

Teraz: pomalowane, lustro-skrytka (zgapione od optymistki:), uchwyty w szafie

zmienione.

Plakat zasłania wnękę z licznikami (na razie wisi ten z saloonu).

Tablice kierunkowe – do klubokawiarni i do klasopracowni.

Mam całą kolekcję tablic pkp, jestem fanką tych grafik – i będę je wieszać w

każdym moim mieszkaniu;)

Bakelitowy beżowy kontakt i gniazdko – orydżinal. Jak i lampa.

Stołek stoi, bo coś tam stać musi – na torbę oraz na telefonowanie.

Nic mniejszego nie znalazłam.

I to tyle, halo to żadne nie jest. Ale można odetchnąć.



Living with Bruno Taut.

jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę 😉

wolałabym zostawic i nie kupowac nowych ale skoro nic sie z tego nie da zrobić

zacisnę zęby i wyrzucę…

Też uważam, że jest źle. No ale to pogoń za ceną, nie da się wsadzić dobrych jakościowo składników do czekoladek, jak całość ma w detalu kosztować 20 złotych/kg brutto.

Pamiętam z dzieciństwa smak trufli w czekoladzie. Wielkich, okrągłych, w złotej alumionowej folii. Jak się toto przegryzło, to wnętrze było czarne. Dosłownie. Współczesnych trufli jeść nie mogę, wszędobylskie z Odry są ochydne. Odrobinę dają radę te z Wawela, a najbliżej są trudno dostępne u mnie Buławki (producenta nie znam).

Kasztanki też są głównie słodkie. Nic nie czuć smaku poza cukrem.

A, i jeszcze lody. Z tych najpopularniejszych za jedyne naprawdę dobre uważam Grycany, tam faktycznie są owoce, kokos czy migdały, a nie tylko sztuczne aromaty.



Robótkowe ADHD

W przyrodzie nic nie ginie (nie dotyczy przedmiotów w zasięgu ręki dwulatka).

> Nic nie urwie. Jakby miał urwac to by juz urwał bo juz mieszkania na wtórnym sa

> droższe niż na pierwotnym a do ceny należy jeszcze doliczyć 2% PCC.

urwie sie urwie, poniewaz spada liczba i wolumen udzielanych kredytow, w Warszawie coraz wiecej ludzi traci prace, a nowe miejsca powstaja w Krakowie, Lodzi, Wroclawiu i Gdyni – w piatek po pracy do pociagu relacji Krakow – Bialystok nie mozna wcisnac szpilki, nowe centra biznesowe zatrudniaja tysiace mlodych ludzi za polowe pensji warszawskich

> Jak ktos kupił w ciągu ostatnich kilku lat czyli po 2-3 tys za m2 drożej niz je

> st teraz to tak łatwo nie zejdzie z ceny, którą dodatkowo podnosi kasa jaką wsa

> dził w wykończenie.

jesli mowimy o sprzedawaniu mieszkania kupionego w ostatnich kilku latach to raczej jest to sytuacja przymusowac i sprzedajacy zadnej laski nie robi – zejdzie z ceny zeby sprzedac, a jak nie on to zrobi to komornik, komornicy maja setki mieszkan z cena wywolawcza na poziomie polowy zadluzenia hipotecznego

> Jesli ktoś tylko CHCE sprzedać mieszkanie to będzie je wyst

> awiał tak długo aż znajdzie nabywce. Wyjątkiem będa sytuacje, że ktoś nie tylko

> CHCE ale i MUSI mieszkanie sprzedać to wtedy będzie stopniowo, podkreślam stop

> niowo, schodził z ceny.

a podkreslaj sobie ile chcesz – jest sie z czego posmiac

> Juz teraz wiele bardziej kalkuluje się kupic na pierwotnym niz na wtórnym. Po w

> ejściu MdMu różnice będa jeszcze większe. Chyba, że mieszkania kwalifikujące si

> ę do MdMu podrożeją to wtedy zbliżą się cenowo do tych na rynku wtórnym.

> Inna rzeczą, że devy teraz sfolgowały z nowymi budowami po tym jak na ura zaczy

> nali wiele budów, żeby zdążyc przed wejściem w zycie ustawy deweloperskiej, wię

> c obecna górna podażowa stopniowo ale zacznie topnieć.

gorka podazowa nie stopnieje, a w zwiazku z rosnaca podaza na rynku wtornym jedynym sposobem na doprowadzenie do stopnienia jest obnizenie ceny

nadal nie ma prądu, nadal nic z pozwoleniem na użytkowanie, piec chodzi na min. albo w ogóle nie chodzi, bo zimno strasznie. wesoło to nie wygląda…

Dokładnie tak… Mnie najbardziej odpowiadał taki układ:

– salon z kuchnią i jadalnią 40-45 m2;

– gabinet 10 m2

– garaż i p.g. 25 m2

– p. gościnny/sypialnia 15 m2

– sypialnia 15 m2

– pokój (dla dziecka) 10 m2

Reszta to łazienki, garderoby i ciągi komunikacyjne… „Komuna” (której w Polsce, w odróżnieniu od komunistów, nigdy nie było; zresztą mnie, urodzonemu w 1982 r., nic do głowy wbić nie mogła) nie ma tu nic do rzeczy…

Ja źle się czuję w zbyt dużych pomieszczeniach; nie mówiąc o tym, że duże domy są nieekonomiczne… Przesadzać nie należy w żadną stronę… Codziennych zakupów też chyba nikt nie robi 2x większych od potrzeb…

S.



Forowym zwolennikom PO i PiS pod rozwagę.

Gość portalu: Jerzy napisał(a):

> Odpowiadam zupełnie poważnie.

Dzięki… pytałem z ciekawości 🙂 Sam się po prostu zastanawiałem nad kupnem segmentu i doszedłem do wniosku, że na 2+2 spokojnie wystarczy to 140 m2, w dodatku z garażem (na 1 samochód)… Jest mnóstwo takich ofert w sprzedaży, projektów jeszcze więcej…

Wystaw ogłoszenie, zrób porządne zdjęcia (możesz nawet pomyśleć o prostej stronie www) i poczekaj na ewentualne oferty… To zawsze zrobić możesz, nic to nie kosztuje… Ale zajrzyj na dowolny portal z ofertami domów… Tysiące domów w samej Wa-wie będą się sprzedawać latami…

Tak czy inaczej powodzenia 🙂

S.



Forowym zwolennikom PO i PiS pod rozwagę.

> Na stojąco i z tańcami ?

> Jesli z „mocnym” piciem to lepiej w piatek po pracy i na siedząco.

No jak „świąteczna” (tak stoi w pierwszym poście), to raczej bez tańców chyba i bez mocnego picia?



Robótkowe ADHD

W przyrodzie nic nie ginie (nie dotyczy przedmiotów w zasięgu ręki dwulatka).

Informacja na banderoli włóczki to tylko sugestia. Każda z nas trochę inaczej przerabia oczka, luźniej bądź ciaśniej. Druty dobierasz tak, żeby ci się wygodnie robiło, a jednocześnie dzianina wychodziła dobrze – tzn. nie sztywna jak pancerz, ani nie przesadnie dziurawa. Tu jest co nieco o dobieraniu drutów:

forum.gazeta.pl/forum/w,15333,140221071,140221071,grubosc_drutow_a_wloczka.html



Robótkowe ADHD

W przyrodzie nic nie ginie (nie dotyczy przedmiotów w zasięgu ręki dwulatka).

Skądinąd, ostatnio zastrzeliła mnie informacja na jakimś serwisie o rękodziele:

Uwaga: należy odróżnić twórczość od produkcji. Osoba, która nabywa materiały i półprodukty w celu ich wykorzystania do wykonania towaru, nie prowadzi działalności artystycznej, ale działalność produkcyjną. Tym samym jej przychód pochodzi nie z działalności artystycznej, lecz produkcji wykonanej w ramach działalności gospodarczej (obowiązek rejestracji działalności gospodarczej).

To co, prace artystyczne to te, które wykonuje się z materiałów znalezionych w śmietniku?



Robótkowe ADHD

W przyrodzie nic nie ginie (nie dotyczy przedmiotów w zasięgu ręki dwulatka).